BLOG

Zima w pasiece

zima-w-pasiece

Świat przykryła warstwa śnieżnego puchu, bociany są już daleko w ciepłych krajach, niedźwiedzie zapadły w głęboki sen, a przyroda jakby wstrzymała oddech. Drzewa stoją nieruchomo, ziemia odpoczywa, a cisza ma w sobie coś uroczystego. W pasiece także panuje spokój – radosne bzyczenie ucichło, pszczoły schowały się w bezpiecznym zaciszu swoich uli, niewidoczne dla oka, ale wciąż obecne.

To jednak tylko pozory. Życie w ulach wciąż toczy się swoim rytmem i choć pszczoły mają za sobą kolejny pracowity sezon, wcale nie ucinają sobie długiej, zimowej drzemki. Zamiast snu, czeka je kilka miesięcy intensywnego ruchu. By przetrwać, muszą się ogrzać. A pomóc im w tym może tylko siła własnych skrzydeł.

Pszczoły są w trakcie zimowli.

Wraz z nadejściem zimy pszczoły zaszywają się w ulu tworząc kłąb, który ma uchronić je od mrozu i pozwolić przeżyć te najtrudniejsze miesiące w roku. Nie są jednak w bezruchu. Cały czas wymieniają się miejscami, przesuwają w górę plastra, bliżej środka, później na zewnątrz, po kolei zjadając zgromadzone na zimę zapasy. W środku gromadzą się pszczoły najmłodsze, przyszłość całego pszczelego rodu. Starsze robotnice doskonale wiedzą, że trzeba je otoczyć szczególną opieką. Otaczają więc kłąb, osłaniając młode od chłodu, machając skrzydłami tak mocno, by wytworzyć tyle ciepła, ile tylko będzie trzeba. Młode pszczoły mają nabierać sił, i choć w tętniącym życiem ulu można by to uznać za lenistwo, spoczywa na nich przecież wielka odpowiedzialność – utrzymanie rodziny w przyszłości, przetrwanie. Jeśli swoje zadanie spełnią, później przejmą obowiązki starszego pokolenia, wcielając się w role kolejnych karmicielek, robotnic, zbieraczek…

Miód Wielokwiatowy Kremowany

Chronić trzeba też królową, pszczołę matkę, to przecież dzięki niej na świat będą mogły przyjść kolejne pszczele pokolenia. Szczególnie w drugiej części zimy, kiedy królowa zaczyna składać jajeczka, potrzebuje coraz więcej pokarmu i ciepła. Trzeba jej zapewnić jak najlepsze warunki, nawet własnym kosztem. Starsze robotnice są jednak gotowe na to poświęcenie, wiedząc, że szans na przeżycie tych mroźnych tygodni mają niewiele.

Zimowa walka o przetrwanie potrzebuje spokoju. I choć chciałoby się sprawdzić, co się w ulu dzieje, podejrzeć ukryte przed ludzkim wzrokiem owadzie zwyczaje, w tych najtrudniejszych miesiącach pszczelego życia nie powinno zakłócać żadne ciekawskie spojrzenie. Każdy niepokój, nerwowość w ulu, może się skończyć większym spożyciem pokarmu, a przecież musi go wystarczyć do końca zimy. I choć niektórzy pszczelarze mają w zwyczaju pukać do uli w swojej pasiece, zdecydowanie się im to odradza.

Co innego z podarkami. Jeden z wielowiekowych, polskich zwyczajów mówi bowiem, że obdarowanie pszczół prezentem, szczególnie przed świętami, przynieść może szczęście i obfite zbiory miodu. Nic więc dziwnego, że w tradycyjnych pasiekach, tuż przed Bożym Narodzeniem, wciąż można zobaczyć pszczelarzy składających dary swoim owadzim podopiecznym. Podobnie przed Nowym Rokiem. Skoro niewielki podarek może przynieść szczęście na cały rok, czemu nie spróbować?

Miód – naturalne wsparcie zimą

My prezentów pszczołom raczej przygotowywać nie musimy, zimą wciąż możemy jednak korzystać z efektów ich pracy. Miód w tym czasie staje się czymś więcej niż tylko słodkim dodatkiem do herbaty. To naturalne wsparcie dla organizmu osłabionego zimnem, krótkimi dniami i brakiem słońca. Rozgrzewa od środka, wzmacnia odporność, koi podrażnione gardło i pomaga przetrwać sezon przeziębień, kiedy ciało domaga się troski i uważności.

Sięgając po miód zimą, sięgamy po zapas energii zgromadzony z myślą o trudnym czasie – dokładnie tak, jak robią to same pszczoły. Każda łyżka to efekt tysięcy lotów, pracy skrzydeł i cierpliwego zbierania nektaru w miesiącach obfitości. To zamknięte w słoiku lato: zapachy kwiatów, ciepło słońca i rytm natury, który nawet wtedy, gdy świat na zewnątrz zdaje się uśpiony, wciąż trwa. W zimowych miesiącach miód przypomina, że czas spowolnienia nie jest czasem pustki. To moment regeneracji, gromadzenia sił i cichego przygotowania do nowego początku. Tak jak w ulu, tak i w naszych domach – to, co najlepsze, dojrzewa w ciszy.

 

0 komentarzy
    zostaw komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *