BLOG

Wiosna w pasiece

Fot. Aneta Sarna – Blachni

Na drzewach widać pierwsze zielone pąki, dni stają się coraz dłuższe, w powietrzu rozbrzmiewa trzepot skrzydeł powracających do kraju ptaków. Przyroda budzi się z zimowego snu, witając nas ciepłem, zielenią traw i pierwszymi promieniami wiosennego słońca.

Do życia budzą się też pszczoły. Po ciężkich zimowych miesiącach czas zabrać się do pracy. Już pierwsze dni wiosny to czas na podział ról i naukę nowych obowiązków. Najmłodsze pokolenia pszczół przygotowują się do swoich zadań, a pierwszy, wiosenny oblot rozpoczyna nowy etap życia pasieki. Zbieraczki wylatują na pierwsze poszukiwania pyłku, robotnice zaczynają budować nowe plastry, pszczela królowa wydaje na świat coraz więcej potomstwa. W ulu robi się coraz ciaśniej, pszczoły przestają się mieścić w gniazdach, ale każde nowe życie jest w pasiece na wagę złota. Pszczelich obowiązków jest przecież wiosną co niemiara.

O powrocie do pracy przypominają też pszczelarze. Chodząc od ula do ula, pukają do środka, zawiadamiając pracowite owady o nadejściu wiosny, a sobie życząc szczęścia i obfitych zbiorów miodu. Informacje muszą dotrzeć do każdej pszczoły, to bowiem gwarancja udanego roku.

Pierwszy wiosenny taniec pszczół, choć z pozoru beztroski, daleki jest jednak od chaosu.

To lot wręcz zwiadowczy, pszczoły zataczają wokół ula ósemki, coraz to większe i większe, dokładnie zapoznając się z okolicą i zapamiętując miejsce ustawienia ich ula. Kolejne loty to już poszukiwanie pyłków, czerw trzeba przecież wykarmić, a jednocześnie mieć siły na wiosenne porządki. Ul wymaga starannego sprzątania, wyrzucenia resztek wosku i zimowych zapasów, pozbycia się wszystkiego, co niepotrzebne, by przygotować miejsce pracy i wychowania kolejnych pokoleń. W miarę jak wiosna obejmuje władanie nad światem, strychy i piwnice ula zapełniają się miodem i kwiatowym pyłkiem, a każdego dnia na świat przychodzą kolejne setki, tysiące pszczół.

Wszystko dzięki niestrudzonej królowej, której zaszczytny tytuł wcale nie wiąże się jednak z honorami i lekkim życiem w blasku. Przeciwnie, królowa nie tylko rozkazów nie wydaje, ale i podlega wszelkim pszczelim prawom, ciężko pracując nad stanowieniem podwalin pod życie całego roju. W ciągu zaledwie jednego dnia królowa jest w stanie złożyć nawet 1,5 tysiąca z jaj, z których później rodzą się kolejne królowe, robotnice i trutnie.

Kiedy władczyni dopełni swych rodzicielskich obowiązków, zamiast nagrody, czeka ją jednak kolejny cios. Na tronie musi nastąpić zmiana, i nieważne jak bardzo będzie się bronić, królową wymienią albo same pszczoły, albo stanie się to rękoma pszczelarza. A że władczyni może być tylko jedna, pretendentki do tego miana nierzadko muszą stoczyć ze sobą bezlitosną walkę, na śmierć i życie.

Fot. Aneta Sarna – Blachni

Lekkiego losu nie mają i robotnice, dla których druga połowa wiosny to czas najintensywniejszej pracy. Lista obowiązków jest wyjątkowo długa, począwszy od zbierania pyłku i nektaru z kwiatów oraz produkcję miodu i wosku, przez karmienie i opiekę nad larwami, po budowę plastrów, ich czyszczenie, wentylowanie ula, a także stanie na jego straży. Po wypełnieniu wszystkich tych zadań robotnice umierają, a długość ich życia w ciepłych porach roku to raptem kilkadziesiąt dni.

Co w tym czasie robią trutnie?

Cóż, nie bez przyczyny męska reprezentacja ula bywa określana mianem ciężkich i spasłych. Ich jedynym zadaniem jest unasiennienie królowej, poza tym ich życie to właściwie wegetacja. Nie muszą zbierać pyłku, dbać o młode, zajmować się produkcją miodu, ani nawet bronić ula. Nic więc chyba dziwnego, że na zimę pszczoły wypędzają je z ula. A że truteń z zimnem sobie nie radzi, ostatecznie umiera po około 50 dniach życia.

Co ciekawe, choć dziś oczywistym zdaje się, że ulem rządzą kobiety pod wodzą królowej, odkrywanie tajemnic tych pracowitych owadów zajęło badaczom długie lata. Co więcej, jeszcze kilka wieków temu sądzono, że ulem wcale nie rządzi królowa, a… król. Odkrycie kobiecego oblicza pszczelich rodów zawdzięczamy Polakowi, ks. Janowi Dzierżoniowi. Czy jednak dziś ciężką pracę pszczelich dam rzeczywiście doceniamy?

0 komentarzy
    zostaw komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.